Polska to naród o słabych tradycjach artystycznych. To tradycja, która słabo istnieje w świadomości przeciętnego Polaka. Jestem w stanie zaryzykować tezę, że przeciętny Francuz wybudzony w środku nocy będzie w stanie wymienić pięciu malarzy narodowych. Polak nie. Bo Polak tworzy dogmaty, polska wyobraźnia ogranicza się tylko do tej ułańskiej, czyli chamskiej i brutalnej. Polak nie wykracza po za dogmat, po za schemat, po za tradycję, po za kliszę. W XIX wieku gdzie historię rozumiano jako naukę ścisłą, w sposób metodyczny, a niekiedy ocierający się o skrajną ortodoksję (odkrycie istnienia rasy aryjskiej), badano specyfikę narodów. Autorzy
Teki Stańczyka m.in Józef Szujski, uznali, że Polska jest narodem, który jest nie zdolny rządzić sobą wzajemnie. W XIX wieku w okresie ogromnego postępu cywilizacyjnego, który ogarnął całą Europę, w wieku, którego odkrycia techniczne i rozwój myśli ludzkiej (marksizm, komunizm, socjalizm, historyzm, pozytywizm, relatywizm itp.) wpłynęły w bezdyskusyjny sposób na wiek następny. Jednakże przedmiotem tej notatki nie jest opisywanie wieku XIX z całą jego strukturą i złożoną wywołującą po dziś dzień dyskusje. Postmodernizm uważa wiek XX za epokę "skończoną" dla mnie nawet wiek XIX jeszcze się nie zakończył. Trwa historycznie i intuicyjnie przede wszystkim w sztuce. Wreszcie wiek XIX to czas gdzie "czkawką" odbija się rewolucja francuska 1789 roku, Wiosna Ludów, Wojna Francusko-Pruska, Bitwy Napoleona itd. Świadkiem tych społeczno-polityczno-cywilizacyjnych metamorfoz są artyści i ich sztuka. Nie każdy Polak wie, ale będę tak dobry i przypomnę, że to nie Warszawa ani Kraków były stolicami artystycznymi XIX wieku tylko Paryż. Już zaczynam trochę rozumieć nieco zabawny "francuski nacjonalizm".

Drodzy Polacy!
Nie byłem nigdy we Francji, ale czytałem o Francji. Nie znam tak dobrze francuskiego, ale mogę się zaliczyć do tych 2% społeczeństwa, które ów język romań
ski znają. Francuzi wiedzą co to kultura narodowa, Polscy intelektualiści, choć pozostała ich garstka też wiedzą aczkolwiek czasem wydaje mi się, że wybiórczo. Paryż ma Luwr, Pałac Luksemburski, Centrum Pompidou, Muzeum Historii Naturalnej, Muzeum d'Orsay, Wresal itd. Warszawa ma Muzeum Narodowe, Zachętę, CSW Zamek Ujazdowski i Muzeum Etnograficzne. Jednakże warszawskie obiekty ekspozycyjne mają się nijak choćby razem mocą złączone do Luwru. Trzecie pokolenie pracowników Muzeum Narodowego w Warszawie, czeka już z pewnym zażenowaniem na NOWY OBIEKT DO EKSPOZYCJI. Nowy obiekt to ekspozycji dzieł to taka przestrzeń (duża) gdzie można by było bez żadnego wstydu przed obcokrajowcem pokazać to co mamy najlepsze lub to co jest nasze. To nasze nazywa się Dobrem Narodowym. Dobro Narodowe ma wartość zerową. Czyli bezcenną. Muzeum Polakom kojarzy się źle. Muzeom rozgrzesza się gdy mają swoje święto raz w roku w porze wiosennej. Potem znów wraca "efekt pustej sali". We Francji- mierzmy się z najlepszymi- kultura narodowa to skarb wpajany od kołyski. Ludwik XIV, XV, XVI, XVII-nie było, XVIII-kongres wiedeński 1815, był, itd. Napoleon III i dalej i dalej Ci mężowie i ich żony, kuzyni, kuzynki i dzieci obcowały ze sztuką od chwili poczęcia. Nie zmienimy naszej polskiej kultury ba! nie zmienimy nawet mentalności, ale możemy zmienić nawyki. Dawno temu w latach 70-tych lub 80-tych bodajże, Polacy zrzucili się każdy dał po "dyszce" i po "piątaku" i mamy Zachętę po dziś dzień. Mimo, że przodkom udało zbudować tylko jedno skrzydło, drugie po wojnie, to chodzi przede wszystkim o "czyn" o "gest" o "akt świadomości społecznej".
Po II wojnie światowej czyli od 1945 roku aż do 2008 roku Polacy nie zrobili nic by zmienić ów nawyk. Nie zbudowali godnego miejsca by z pełną świadomością czasów i historii, signum tempum, zbudować coś co encyklopedycznie nazywa się "muzeum". W wyniku działalności pojedynczych osób, jednostek, udało się w 2005 roku powołać do życia projekt budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Minęły trzy lata Muzeum nadal nie ma. Wygrał projekt, który zwyciężył jednym głosem, a który wywołał szereg dyskusji. To dziwne bo ta dyskusja nie odbiła się w żadnym poważnym tekście krytycznym, to dowód na to, że w Polsce
nie istnieje tzw. "krytyka architektury". Złośliwi uznali, że obiekt przypomina "dom handlowy" lub "galerię handlową". Dla mnie to świetny żart, Polak pomyśli że to naprawdę miejsce handlu pójdzie tam przypadkiem i się zdziwi i może tam zostanie.
W 2008 roku otwarto CSW "Znaki czasu" w Toruniu. Realizacja architektoniczna słaba, to rzekome nawiązanie do toruńskiego gotyku "czerwono-glastego". Mimo wielu zarzutów w oszklonej części widać dzikie i niepewne nawiązanie do pomnika międzynarodówki Tatlina.
Czekam na Muzeum. Czekam z utęsknieniem na świadomość sztuki, dziejów i aktualności życia, którą mieli ludzie z XIX wieku. Nie wierzę, że teraz mamy dekadentyzm.