Medycyna od czasów starożytnych po późną nowożytność wierzyła w istnienie czterech płynów będących wewnątrz ciała człowieka. Były one odpowiedzialne za homeostazę w organizmie człowieka. Galen, grecki medyk uważał, że cztery humory przypisane są różnym miejscom w przestrzeni ciała a ich proporcje konstytuują określony temperament: krew znajdowała się w sercu i żyłach (gorąc i wilgoć)- sangwiniczny, flegma powstawała w mózgu (zimno i wilgo
ć)- flegmatyczny, żółć zwykła, czyli żółta, brała się z wątroby (gorąc i i suchość)- choleryczny, a czarna ze śledziony (zimno i suchość)- melancholijny.
Pierwszym znanym nam melancholikiem był Bellerofon o którym wzmiankuje w Iliadzie Homer: Ale gdy wszyscy bogowie tamtego znienawidzili/ Zaczął się biedak wałęsać sam wśród Alejskiej równiny/ Z sercem zgryzotą przeżartym, stroniący od wszystkich ludzi. Hipokrates w Aforyzmach tak pisze o tym zjawisku: Gdy lęk i smutek utrzymują się przez długi okres, mamy do czynienia ze stanem melancholii.
Choć dzisiaj tę zamierzchłą wiedzę o ludzkich humorach wyparła współczesna psychologia traktując ją z dużym dystansem jako ciekawostkę historyczną, to okazuje się iż wiedza
starożytnych wpłynęła twórczo na wiele rodzajów sztuk. Ból metafizyczny, ból istnienia zwany melancholią Arystoteles uważał za stan geniuszu, to właśnie w akcie jego przeżywania rodziły się niezwykłe, genialne pomysły i idee. Wyłączył on melancholię z patologii, gdyż widział ją raczej jako krańcowy stan natury ludzkiej, jako naturalny kryzys, odsłaniający w ten sposób prawdę o istocie człowieka. Melancholik byłby więc geniuszem. Ta koncepcja fascynuje oczywiście współczesnych filozofów. W skrócie myśl ta wyglądałaby następująco: depresja warunkuje myśl, filozofię, genialność1. Sztuka nowożytna i jej związki z neoplatońską filozofią ustanowiły symboliczną relację między melancholią i kosmosem: Saturn (niger solis) zostaje planetą melancholii. Melancholia I Durera (1514) będzie słynnym owocem tego nurtu, którego znaczenie do dziś nie wyjaśniono całkowicie.
W średniowieczu cztery temperamenty chętnie odnoszono do innych występujących poczwórnie grup, ikonograficznych tetralogii (gr. tetra-'cztery'), np. do czterech żywiołów, stron świata, wiatrów, pór roku, okresów życia człowieka. Goethe w eseju pt. Z mojego życia. Zmyślenie i prawda analizuje niesmak życia i definiuje go jako problem dotyczący uczestnictwa w rytmie natury: Wszelki urok życia polega na cykliczności zjawisk zewnętrznych. Następowanie po sobie dnia i nocy, pór roku, kwiatów i owoców, wszystkiego, co pojawia się o stałych porach, z czego możemy i winniśmy czerpać przyjemność, oto prawdziwe siły napędowe życia ziemskiego. Im bardziej otwieramy się na te przyjemności, tym bardziej czujemy się szczęśliwi, lecz jeśli gama tych zjawisk toczy się przed naszymi oczyma, a my w nich nie uczestniczymy, nie jesteśmy wyczuleni na ich słodkie pokusy, rodzi się najgorsze cierpienie, najpoważniejsza choroba: uznajmy życie za odpychający ciężar2.
Kilka lat temu przy okazji kolejnej już edycji weneckiego biennale zaprezentowali się artyści reprezentujący swój narodowy pawilon. (Można się spierać czy tradycja artystyczna i prestiż Biennale w Wenecji to już przeszłość i mamy do czynienia z „festiwalem sztuki” czy też wciąż Biennale ma charakter reprezentatywny i emanuje na cały artystyczny świat przeszczepiaj
ąc tendencje i formy artystycznego wyrazu. Wydarzenie to w dalszym ciągu jednak posiada element różnorodności, każdy może doznać wśród nieskończonej ilości prac jakiegoś olśnienia czy przeżycia estetycznego). W 2005 roku pawilon islandzki reprezentowała kilku częściowa praca Gabríeli Fridriksdóttir. Oglądamy raz sesję z kartami, jakby tarota, innym razem wydobywanie jakiegoś pożywienia od stwora żyjącego w ziemi, walkę między stworami z siana a postacią w kostiumie przypominającym Kybele, rodzącą jakiegoś potwora umazanego w śluzie, który następnie pojawia się w sali, w której odbywa się koncert dziwnej kapeli, a siedzący tam mężczyzna wykrwawia się na czarno. Są bardzo dopracowane, jeśli idzie o kostium, rekwizyty i scenografię, a także sam klimat – nie do końca zrozumiała, surrealizująca akcja, momenty raz odrzucające a raz zachwycające. Być może wynika to z sugestii narodowością artystki, ale miało się wrażenie, że oglądane historie stanowią ilustracje mitów Północy albo mocno czerpią z nieznanego repertuaru postaci i wydarzeń. Być może to jednak wyobraźnia twórczyni sama powołała do życia tych dziwnych bohaterów i ich dzieje3.
Interesującym z punktu widzenia badań nad melancholią jest warstwa muzyczna tego projektu. Na wydanej w ograniczonej ilości egzemplarzy płycie znajduje się utwór pt. North. Ta muzyczna kompozycja oparta na konstrukcji repetytywnej z dominującym głosem islandzkiej wokalistki Bjork, jest pełna bólu, niepokoju i rozpaczy. Wyraża ona narastający melodycznie strach wobec zła, które nas nęka, a które tkwi wewnątrz. Poza głosowym
powtarzalnym punktem ciężkości słyszymy dźwięki dziwnie obce, będące poza znanym nam światem, rzeczywistością. Ból wyłaniający się z utworu można powiązać z tym co pisał Baudelaire: Zło, które nas nęka, nie znajduje się w miejscach, gdzie przebywamy, znajduje się w nas: jesteśmy bez siły, by znosić cokolwiek, niezdolni cierpieć bólu, nie potrafiący korzystać z przyjemności, bez cierpliwości do wszystkiego. Północ kojarzona była z melancholią dowodem na to jest ksylograf Durera z alegorią filozofii gdzie w lewym dolnym rogu wyobrażony został wiatr północny- Boreasz najbardziej zimny, burzliwy i groźny. Pod głową bóstwa widnieje napis melancholicus. Bogata w symbolikę rycina jest najpewniej wyrazem fascynacji niemieckiego mistrza hermetyczną ezoteryką, w której swobodnie połączone zostały figury retoryczne przedstawionych myślicieli pochodzących z różnych stron świata wpisanych w tonda.
1Cyt: J. Kristieva, Przepaście duszy, [w:] „Miesięcznik Odra”, nr 4, 2008, s. 53.
2J. Starobinsky, Melancholia w ogrodzie greckich korzeni, [w:] „Miesięcznik Odra”, nr 4, 2008, s. 60.
3A. Bielwska, P. Kowalik, 51. Biennale w Wenecji - przegląd pawilonów narodowych,
Dostęp 9 lipca 2008, http://www.sekcja.org/miesiecznik.php?id_artykulu=66
3 komentarze:
cichy czytelnik, chyląc czoła, ma równie cichą nadzieję na ciąg dalszy badań i rozprawy. zainteresowany problemem, a raczej urokiem zjawiska pragnie wiedzieć więcej, dzięki uprzejmości autora i oferuje swą pomoc w granicach swych możliwości.
Tetmajer napisał kiedyś: "Melancholia, tęsknota, smutek, zniechęcenie
Są treścią mojej duszy." A i ja podpisuję się pod tymi słowami.
Chcąc wzmocnić wartość melancholii, a także sztuki posłużę się jeszcze raz słowami mistrza, tym razem Pasternaka: "Sztuka nie może być czyimś powołaniem tak samo, jak nie może być zawodem wrodzona wesołość czy skłonność do melancholii."
melancholia jest bardzo filozoficzna, doprawdy. chyba większość filozofów na nią cierpiało. pewnie ma to jakiś związek z tym, że inna (a może ta sama?) większość filozofów była psychicznie chora ;). niemniej w jakiś nieuchwytny sposób łączyła się z filozofią, co pewnie Arysto dość dobrze określił (boże, czego on nie określił..). Mnie chyba też ciągnie (tak hiper intymnie) do melancholii, a już przedstawienie Durera było do niedawna moim ulubionym. Ale na nowo odkryłam melancholię Degasowską i się zaczęłam zastanawiać czy by nie uplasować ich obok siebie. Bo mimo wszystko melancholia Degasa jest taką jakby nie-melancholią, więcej w niej cierpienia (nie bólu) być może krystalicznie metafizycznego. Nasze czasy chyba pogrzebały melancholię wraz z jej pokrętną frenezą, równocześnie jak pogrzebały teorię humorów (ale to był wiek XVII) albo mi się wydaje. A może jakiś postmodernista wziął ją na warsztat? to by było coś.
Tak na marginesie tekst pomimo, że stara się tu mieć moce edukacyjne, bardzo przyjaźnie płynie z czytelnikiem, skojarzenia z Baudelaire'em są bardzo naturalnie prowadzone.
Adnotacje feministyczne:
*zarzucenie teorii humorów uświadomiła medycynie istnienie dwojga ciał: kobiecego i męskiego, które dotychczas bardziej były klasyfikowane w terminach humoralnych niźli płciowych. Krok medycyny XVII wieku polega na kategorycznym określeniu różnicy między ciałami kobiecym i męskim. Rzekomo tylko oko było u obu płci takie samo, a tak wszystko było odmienne, nawet kości. Oczywiście przedmiotem badanym było ciało kobiety, badającym był podmiot męski.
* melancholia, wolność, poezja itp, alegoriami zawsze były przedstawienia kobiece, które były w jakiś sposób poznawane/ujarzmiane przez mężczyznę. w literaturze i sztuce w chuj tego ;).
się rozgadałam ;)
'Melancholik byłby więc geniuszem. Ta koncepcja fascynuje oczywiście współczesnych filozofów. W skrócie myśl ta wyglądałaby następująco: depresja warunkuje myśl, filozofię, genialność1.'
imo nie 'melancholik jest geniuszem' (ktos moze byc melancholikiem idiotą) jak juz to 'geniusz jest melancholikiem', ale i to zaraz poddam w wątpliwosc.
nie zauwazylem zeby ta mysl kogos fascynowala; raczej tak powierzchownie sie swojej 'filozofowosci' nie ujmuje. moze we wtórnych-wtórnych rozwazaniach ktos-tam. ale wtórne rozwazania to nie fascynacja. w ogóle to brzmi jak jakis auto-erotyzm - 'och jestem filozofem, jestem melancholkiem jaki jam wyjątkowy geniusz';
z 'depresja warunkuje mysl' tez sie nie zgadzam, to takie jeakies romantyczno-dekadenckie. mysl (filozoficzną) warunkuje pytanie, pytanie warunkuje uswiadomienie sobie problemu, co jest jednoznaczne z uswiaomieniem sobie niewiedzy. temu nie muszą towarzyszyć depresyjne stany. jak juz to zdziwienie. depresja moze sie pojawic wtedy kiedy sobie uswiadomimy np ze istnienie i nieistnienie w aspekcie okreslonosci są dla nas takie same, no mozna sie zalamac.ale to takie , mniejsza.przezywac mysli mozna róznie np. ekstatycznie/ mozna nawet ich nie przezywac.no chyba ze to odczytac tak ze depresjja wiąze sie z pytaniem ('depresja waunkuje mysl'='pytanie warunkuje mysl'). ale filozof zadając se pytanie jest na poczatku drogi. on tu raczej zaciera ręce niz wpada w depresje.
'Arysto dość dobrze określił (boże, czego on nie określił..).'
istnienia
'pewnie ma to jakiś związek z tym, że inna (a może ta sama?) większość filozofów była psychicznie chora ;).'
chyba w oczach tzw. 'normalnych'/niby-normalnych.
---------------------------------
mimo wszystko notka ciekawa, pozdrawiam
Prześlij komentarz